Zaznacz stronę
Jordania

Jordania

Do Jordanii możemy dostać się na dwa sposoby, albo samochodem przez granicę z Izraela albo samolotem na trasie Warszawa – Amman. My wybraliśmy tę drugą opcję. Ah tak, pierwszy raz pojechałem gdzieś w grupie. Od 2018 roku Ryan Air ma otwarta linie lotniczą Polska – Jordania, my polecieliśmy na początku grudnia. Bilety kosztowały ok. 280 zł z bagażem do 10kg w dwie strony.

Naszym planem było zobaczenie Ammanu, Morze Martwe, Wadi Rum, Petra. Wszystko udało się w 110%, wycieczka trwała 4 dni, do przejechania 800km. Przed wylotem warto kupić przez Internet jordan pass

https://www.jordanpass.jo/Contents/Prices.aspxCena zależy od tego ile dni chcemy spędzić w Petrze, my mieliśmy na to tylko jeden dzień więc wyszła najtańsza opcja za 99 dolarów. Jordan Pass jest jednocześnie wizą i biletem wstępu do wielu miejsc, na stronie znajdziemy listę obiektów do których wejdziemy za darmo.

Przez Internet, ale nie jest to konieczne, można też na miejscu, wynajęliśmy auto. Tutaj trzeba uważać bo w cenie auta na 5 osób operator próbował nam wcisnąć Toyotę Yaris. Stanęło na Nissan Sunny, był ok. NA lotnisku też można bez problemu i bez kolejek zaopatrzyć się w kartę SIM jordańskiego operatora, za ok. 100 zł kupiłem kartę z 10 GB Internetu.

Lot był wieczorem, więc w hotelu zameldowaliśmy się ok. godziny 21.00, pomimo deszczu wyszliśmy na miasto i spędziliśmy tam ok. 2 godzin. Na szczęście padało tylko jeden dzień, później już pogoda była idealna, temp ok. 12 stopni.

Następnego dnia wyruszyliśmy z Ammanu w stronę Morza Martwego odwiedzając pod drodze Madabe i znajdujący się tam kościół, następnie udaliśmy się na Gorę Nebo, stamtąd ruszyliśmy przez góry na drogę wiodącą wzdłuż Morza Martwego na południe do Wadi Rum.

Wieczorem dotarliśmy do Wadi Rum, tam trzeba uważać na Beduinów, którzy golą europejskich frajerów jak leci :), po przyjeździe zaprosili nas na kolecję, na drugi dzień oznajmili nam, że nie była za darmo i mamy zapłacić za nią drugie tyle co za nocleg :). Wytargowaliśmy połowę z tego. Na drugi dzień z samego rana ruszyliśmy na 4 godzinny rajd po pustyni – polecam. Nocleg, kolacja i rajd po pustyni kosztował ok 50 dolarów od głowy.

Około 10.00, zaraz po tym jak wróciliśmy z pustyni ruszyliśmy do Petry. Zawsze przewodniki doradzają pojechać do Petry na 3 dni min. my pojechaliśmy na 4 godziny. Jednak ci, którzy zalecają 3 dni w Petrze mają rację i następnym razem pojadę do Petry właśnie na kilka dni. Bardzo dużo do zwiedzania oraz dużo tras trekingowych do przejścią z pięknymi widokami. Auto zaparkowaliśmy tuż przy wejściu, nie ma z tym problemu.

Wieczorem udaliśmy się w drogę powrotną do Ammanu. Zapomniałem dodać, że o ile autostrady są dobrze zrobione, to trzeba się pilnować jadą autem na HOPKI, które są ustawione i nieoznakowane w różnego rodzaju rozjazdach i zjazdach.

Po dojechaniu do Ammanu udaliśmy się na zasłużony spoczynek. W ciągu jednego dnia widzieliśmy pustynię Wadi Rum, Petrę, Ma’an, Amman i przejechaliśmy kilkaset kilometrów. Następny i ostatni dzień poświęciliśmy na zwiedzanie Ammanu, nie ma tam za dużo do oglądania, jeden dzień wystarczy. Byliśmy w muzeum kolejnictwa… na Cytadeli, najciekawsze jest jednak centrum miasta gdzie jedliśmy pyszny humus 🙂

W Jordanii byliśmy 5 dni, jak widać w ciągu 5 dni można dużo zobaczyć, widzieliśmy kilka miast, Morze Martwe, Petrę, przejechaliśmy około 800 km. Pojadę tam jeszcze raz, to jest pewne.

Na mapie, nasza podróż wyglądała mniej więcej tak.

Visit Us On FacebookVisit Us On Instagram